x. Tomasz Delurski: Holocaust chrześcijan

Armenia

Kiedy opo­wia­da­łem uczniom o pierw­szym zor­ga­ni­zo­wa­nym ludo­bój­stwie nowo­cze­snej europy, o rzezi Wan­dei w imię „Wol­no­ści, Rów­no­ści i Bra­ter­stwa“; kiedy wspo­mi­na­łem o mek­sy­kań­skiej Cri­stia­dzie i bło­go­sła­wio­nym chłopcu Józe­fie San­che­zie del Rio; w końcu o pierw­szym ludo­bój­stwie dwu­dzie­stego wieku, jeden z uczniów zapy­tał: dla­czego nam nie mówią o tym na histo­rii. I to było naj­lep­sze pyta­nie jakie usły­sza­łem, mój mały suk­ces pedagogiczny…

Piszę o tym wła­śnie dla­tego, że wspól­nym mia­now­ni­kiem tych wyda­rzeń było chrze­ści­jań­stwo. Odrzu­cone, prze­śla­do­wane, zapo­mniane. W końcu wyrzu­cone z kart histo­rii szkol­nej. Są zaję­cia o inkwi­zy­cji i woj­nach krzy­żo­wych, brak opo­wie­ści o tych, któ­rzy wal­czyli „za Boga i Króla“, o tych, co wołali „Viva Cri­sto Rey!“. Drugi powód tego wpisu jest taki, że 24 kwiet­nia obcho­dzi się kolejną zapo­mnianą rocznicę.

Zacznijmy jed­nak od kilku fak­tów. W 301 roku Arme­nia jako pierw­sze pań­stwo na świe­cie przyj­muje chrze­ści­jań­stwo jako reli­gię ofi­cjalną. W 451 roku, pań­stwo to sta­cza pierw­szą wojnę w obro­nie chrze­ści­jań­stwa prze­ciw Per­som. Przez wieki Arme­nia pozo­staje wyspą w morzu islamu. W 1453 roku pada Kon­stan­ty­no­pol, trzy dni trwa rzeź mia­sta. Suł­tan Meh­med II wjeż­dża konno do bazy­liki Hagia Sophia po krwi chrze­ści­jan, która jesz­cze nie wyschła. Wspina konia tak, aby kopy­tami tra­to­wał on główny ołtarz. Gest sym­bo­liczny. „Wyłu­piono jedno z dwojga oczu chrze­ści­jań­stwa“, napi­sał Jan Dłu­gosz. W 1639 docho­dzi do roz­bioru Arme­nii, zachod­nią część zaj­mują Turcy.

Od 1895 do 1896 roku, Abdul — Hamida II „czer­wony suł­tan“ (od koloru krwi), doko­nuje pierw­szej masa­kry Ormian. Ginie około 200 tysięcy Ormian, 50 tysięcy staje się uchodź­cami, 100 tysięcy przy­mu­sowo zisla­mi­zo­wano, kobiety upro­wa­dzono do hare­mów. Według prze­ka­zów (Johan­nes Lep­sius) mor­der­stwa zaczy­nały się na sygnał trąb, wraz z bło­go­sła­wień­stwem muł­łów, w pią­tek (święty dzień). W Urfie sygna­łem było wywie­sze­nie z mina­retu zie­lo­nej flagi. W mie­ście Siwas pod koniec cało­dnio­wej masa­kry muezini wyśpie­wy­wali bło­go­sła­wień­stwo dla roz­lewu krwi. Nie­liczni muzuł­mań­scy duchowni pro­te­sto­wali. Ofi­cjalny komu­ni­kat władz mia­sta Arab­kir brzmiał: „Wszy­scy, któ­rzy są dziećmi Maho­meta, muszą teraz speł­nić swój obo­wią­zek, a mia­no­wi­cie zabi­jać wszyst­kich Ormian, gra­bić i palić ich domy. Ci, któ­rzy tego nie posłu­chają, będą postrze­gani jako Ormia­nie i rów­nież zabi­jani“. We wspo­mnia­nej Urfie zgro­ma­dzono około stu Ormian, spę­tano im ręce i stopy, poło­żono na ple­cach i pode­rżnięto im gar­dła recy­tu­jąc Koran. Tam też w kate­drze Turcy spa­lili około trzech tysięcy chro­nią­cych się tam chrze­ści­jan. Krzy­czano wtedy „Niechże Chry­stus udo­wodni teraz, że jest więk­szym pro­ro­kiem niż Maho­met“. W Bitlis, około stu kobie­tom zamor­do­wano mężów. Turcy posta­wili alter­na­tywę „Wyrzek­nij­cie się Jezusa, a będzie­cie żyć“. Kobiety odrze­kły „Nie, nasi mężo­wie umarli za Niego i podob­nie my chcemy uczy­nić“. Wszyst­kie wymor­do­wano. Naj­więk­sze okru­cień­stwo towa­rzy­szyło śmierci księży.

To jed­nak było pre­lu­dium do tego co miało się stać.

W 1908 roku rządy objęli przed­sta­wi­ciele tzw. mło­do­tur­ków, któ­rzy dążyli do moder­ni­za­cji kraju. Poja­wili się ide­olo­go­wie pan­tu­ra­ni­zmu gło­sząc ideę Wiel­kiego Turanu, czyli wspól­noty turec­kich ludów „od Bos­foru po Ałtaj“. Za jakiś czas usły­szymy w euro­pie podobne hasła w wer­sji „Wiel­kie Niemcy“ i „rasa Aryj­ska“. Nie­mniej wybu­cha I wojna świa­towa, wygodny pre­tekst do „osta­tecz­nego roz­wią­za­nia“ kwe­stii ormiań­skiej. Sami mło­do­turcy, choć scep­tyczni wobec islamu, posta­no­wili wyko­rzy­stać anty­chrze­ści­jań­skie nastroje. Rzeź zapla­no­wano meto­dycz­nie. Ode­brano broń, potem eks­ter­mi­na­cja elity a następ­nie depor­ta­cja do obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych na pustyni. „24 kwiet­nia zapo­cząt­ko­wano tzw. akcję depor­ta­cyjną. Tak opi­suje ją bry­tyj­ski histo­ryk David Mar­shall Lang: „Nie­mow­lęta zabie­rano do «sie­ro­ciń­ców», które oka­zy­wały się jamami wyko­pa­nymi w ziemi: wrzu­cane tam dzieci żyw­cem grze­bano pod sto­sem kamieni. Z kobiet i star­ców for­mo­wano kara­wany i zmu­szano do pie­szego wie­lo­set­ki­lo­me­tro­wego mar­szu w kie­runku Aleppo i innych punk­tów zbior­czych na tere­nie Syrii. Po dro­dze napa­dały na nie bandy, któ­rym wła­dze pozwa­lały na mor­do­wa­nie depor­to­wa­nych i gra­bież ich dobytku. Depor­to­wa­nym nie dawano ani poży­wie­nia, ani wody, wielu rychło utra­ciło zmy­sły i zmarło z pra­gnie­nia. Po nocach eskor­tu­jący żan­darmi zaba­wiali się roz­bie­ra­jąc do naga każdą przy­stojną dziew­czynę, która im wpa­dła w oko, i zmu­sza­jąc do udziału w roz­ma­itych ero­tycz­nych per­wer­sjach. Koń­czyło się to zazwy­czaj wypru­wa­niem kiszek i odci­na­niem piersi ofiar; wiele tak oka­le­czo­nych zwłok, wrzu­co­nych do Tygrysu i Eufratu, prąd wyrzu­cał na brzeg w dole rzeki.“

W latach 1915–1918 zamor­do­wano w Tur­cji około 1,5 miliona Ormian z dwóch milio­nów zamiesz­ku­ją­cych ten kraj w 1914 roku.

Oddajmy głos świadkom.

Naj­cięż­szy los jest udzia­łem kobiet, które rodzą w dro­dze. Zosta­wia się im bar­dzo mało czasu na uro­dze­nie dziecka. Pewna kobieta uro­dziła bliźniaki.To stało się w nocy. Następ­nego ranka musiała iść dalej, ze swo­imi dwoma dziećmi na ple­cach. po dwóch godzi­nach opa­dła z sił. Została zmu­szona do pozo­sta­wie­nia swo­ich dzieci w krza­kach i kon­ty­nu­owa­nia wędrówki z całym kon­wo­jem. Z kolei inna kobieta poro­dziła pod­czas mar­szu. Musiała nadal masze­ro­wać, aż padła mar­twa… Po dro­dze napo­tyka się nie­zli­czone ciała mar­twych dzieci leżące przy drodze“.

Pew­nemu kup­cowi Tori­kia­nowi „zapro­po­no­wano“ przej­ście na islam, aby unik­nąć depor­ta­cji. Kupiec odpo­wie­dział: „Będąc mło­dym, wie­rzy­łem. Teraz więc, gdy jestem stary, mam się zaprzeć? Prze­cież wła­śnie dla tej godziny żyłem“. Poszedł w kolum­nie śmierci i został zamordowany.

Bisku­powi Siwas przy­bito do stóp pod­kowy, mówiąc „nie można pozwo­lić na to, by biskup cho­dził boso“.

Ormiań­sko­ka­to­licki biskup Andrzej Cze­le­bian został wypro­wa­dzony za mia­sto, zako­pany po szyję w ziemi z wysta­jącą prawą dło­nią, aby mógł „bło­go­sła­wić“ prze­cho­dzą­cych Ormian. Biskupa potem ukamienowano.

Zachód, nie pierw­szy i nie ostatni raz, mil­czał. Win­ston Chur­chill tłu­ma­czył to nastę­pu­jąco: „Ropa Mosulu oka­zała się droż­sza od krwi Ormian“.

Turcy do dziś nie przy­znają się do ludo­bój­stwa. Utrzy­mują, że Ormia­nie byli ofia­rami I wojny świa­to­wej. Skąd my to znamy…

Jeden z fran­cu­skich bada­czy przy­to­czył histo­rię ormiań­skiego chłopca. Ukry­wał się on na pustyni, na połu­dnie od Deir es-​Zor. „Oprawcy wcze­śniej wyrwali dziecku język, ale za każ­dym razem, gdy prze­cho­dził kon­wój z jego depor­to­wa­nymi roda­kami, któ­rzy jesz­cze nie wie­dzieli, że zmie­rzają do miej­sca kaźni, mały i niemy Ormia­nin gestami pró­bo­wał poin­for­mo­wać roda­ków, co ich czeka. Na próżno — nikt go nie rozu­miał. Czy­nił tak do momentu, gdy prze­szła przed nim połowa z kon­wo­jo­wa­nych ludzi. Następ­nie cho­wał się, by pró­bo­wać ostrzec następ­nych. Jakże praw­dzi­wie napi­sał w 1975 roku o tym nie­mym dziecku — Kasan­drze fran­cu­ski historyk:

«to dziecko jest Arme­nią. Od sześć­dzie­się­ciu lat ape­luje ona do świata i od sześć­dzie­się­ciu lat świat odma­wia wysłu­cha­nia go».“

Tekst pochodzi z bloga x. Tomasza Delurskiego, kapłana archidiecezji warszawskiej

Msza po dawnemu...

Tradycja zanegowana

Dekalog

Mszalik

Mity i prawda

Zamów Nova et Vetera

Nasze rekolekcje

rekolekcje

Libri Selecti

Libri Selecti

Summa liturgiae

O nas

Czas na przywrócić prawdziwego ducha łacińskiej cywilizacji i polskości! Koniec bierności, czas zatrzymać i odeprzeć wrogów Kościoła, cywilizacji i polskości! Czas się podnieść i wyjść odważnie naprzeciw wrogom…
Czytaj dalej >>>

Potrzebujemy pomocy



Newsletter

Po zapisaniu się do Newslettera otrzymasz od nas 3 prezenty:
1) 15 tekstów liturgicznych, modlitw i pieśni (łac. i pol.)
2) encyklikę Piusa X "Pascendi dominici gregis"
3) encyklikę Benedykta XVI "Deus caritas est".

Czytelnia

Wyszukaj na stronie

Newsletter

To co najważniejsze prześlemy na Twój e-mail!