Wywiad z Guiliammem Ferluc'em, sekretarzem głównym pielgrzymki "Populus Summormum Pontificum" do progów apostolskich

una cum papa nostro



1) Jak przebiega tegoroczna organizacja w porównaniu do roku ubiegłego?
Właśnie zamknęliśmy program, ostatnim elementem jest ogłoszenie o mszy u Świętego Piotra w sobotę 26 października, o godzinie 11. Odprawi ją kardynał Castrillón Hoyos, który tego dnia obchodzi 61 rocznicę święceń kapłańskich. To wielka radość i honor dla nas, całego ludu Summorum Pontificum, że w tym dniu będziemy towarzyszyć kardynałowi. Pełniąc urząd przewodniczącego Komisji Ecclesia Dei, kardynał Castrillón Hoyos nie szczędził starań na rzecz obrony praw wiernych, a także książy, związanych z liturgią tradycyjną i z entuzjazmem towarzyszył ogłoszeniu motu proprio wydanego z woli Benedykta XVI.
Poza tym jak chodzi o dynamikę przygotowań do pielgrzymki obserwujemy w tym roku wielką życzliwość pod naszym adresem. Szczególnie tych wszystkich, którzy uważają, że ważne jest, by w sposób widoczny dawać świadectwo naszej wierze katolickiej, apostolskiej i rzymskiej; rzymskiej w tym sensie, że okazywanej „ad Petri sedem, cum Petro et sub Petro”. Oczywiście napotykamy również opór, szczególnie w kontaktach z niektórymi przedstawicielami kleru, którzy jak się zdaje zamierzają skorzystać z dymisji Benedykta XVI, by wysłać mszę świętego Piusa V – która nigdy nie została zniesiona! - do lamusa... 2) Obok biskupa Athanasiusa Schneidera, celebransa, będziecie mieć również J.E. bpa Rifan, ordynariusza Apostolskiej administratury personalnej świętego Jana Marii Vianneya, z Campos w Brazylii. Skąd takie zaproszenie?
Potrzebni są księża, którzy będą towarzyszyli naszym praktykom religijnym, by można było w parafiach, gdzie jesteśmy uczestniczyć we mszy tradycyjnej. Dlatego trzeba nam seminariów kształcących księży i biskupów, którzy by ich wyświęcali. J.E. bp Rifan jest obecnie jedynym biskupem na świecie, którego misja pasterska dokładnie w tym się zawiera, więc uznaliśmy za ważne, by z nami był!
Ponadto, zebraliśmy fantastyczne świadectwa z ŚDM w Rio, gdzie J.E. biskup Rifan odpowiadał za katechezę skierowaną do młodych z Juventutem – grupy, której apostolat bazuje na liturgii tradycyjnej. Kościół był wypełniony, liturgie bardzo godne, szeroko chwalono też nauczanie.
Kto mógłby sobie jeszcze niedawno wyobrazić, że setki młodych ludzi będą przez trzy dni chodzić w Brazylii na nauki i msze, spowiadać się u księży związanych z tradycją w Kościele? A wszystko przy oficjalnym wspraciu Kościoła? Oczywiście można oponować, że był to zaledwie jeden biskup z trzystu, ale to jest już pierwszy przyczułek. Co więcej, grupie Juventutem przydzielono bardzo symboliczne miejsce: dawną katedrę w Rio de Janeiro, miejsce bogate w historię i naznaczone wiarą minionych pokoleń.
ŚDM przede wszystkim dobrze pokazują, jak bardzo liturgia tradycyjna przyciąga młodych. Oto dlaczego nie mamy prawa chować się za parawanem ustalonych przekonań, ale musimy wyjść na spotkanie tych wszystkich, którzy w swoim życiu wiary poszukują więcej sakrum i bardziej uroczystego charakteru.
3) Czy wie Pan, a propos, że nawet w katedrze w Helsinkach wprowadzono regularną mszę według formy nadzwyczajnej, w której stale uczestniczy średnio 80 wiernych, czyli wielu jak na kraj, który liczy sobie nie więcej niż 0,3 % katolików?
Nie wiedziałem, ale nie dziwi mnie to. Innym obrazem tego, że rozwija się liturgia tradycyjna jest każdego roku większa liczba neoprezbiterów, którzy co roku decydują się na celebrowanie mszy prymicyjnej według formy nadzwyczajnej rytu rzymskiego. Nie mówię o księżach z instytutów Ecclesia Dei, ale o prezbiterach kształconych przez seminaria diecezjalne. Takiego to wyboru dokonał na przykład pewien ksiądz z okolic Zagrzebia, co było pierwszym przypadkiem od czasu reformy liturgicznej. Liczni młodzi księża znajdują tym samym sposoby na umocnienie swej przynależności do czegoś, co moglibyśmy nazwać „pokoleniem Benedykta XVI”, analogicznie do tego, co określaliśmy mianem „pokolenia Jana-Pawła II”.
Pokolenie Benedykta XVI można by nieomal nazwać „pokoleniem Summorum Pontificum”. Począwszy od przyszłego roku większość seminarzystów, którzy przyjmą święcenia to ci, którzy wstąpili do seminariów po ogłoszeniu Summorum Pontificum i jestem przekonany, że obserwować będziemy na nowo rozwój liturgii tradycyjnej. Oczywiście mamy nadzieję, że księża ci będą mogli w swoich przyszłych parafiach korzystać z prawa do odprawiania według mszału Błogosławionego Jana XXIII.
Nie zapominajmy również o cudownym wyborze, jakiego dokonało tak wielu książy pochodzących ze wspólnot Ecclesia Dei, by celebrować pierwszą mszę w rodzimej parafii i diecezji. Myślę na przykład o pewnym włoskim neoprezbiterze, który 23 czerwca przybył z amerykańskiego seminarium Bractwa Świętego Piotra, by odprawić mszę prymicyjną w katedrze w Velletri, niedaleko Rzymu, gdzie liturgia tradycyjna ucichła przed czterdziestoma laty. 4) Czy noworozpoczęty pontyfikat postrzega Pan jako nowe wyzwanie dla świata tradycji?
Jesteśmy przekonani, że historia Kościoła nie zakończyła się w roku 1962, tym bardziej nie zamknęła się wraz z pontyfikatem Benedykta XVI. Nowy pontyfikat papieża Franciszka wydaje się stawiać przed nami zadanie zastanowienia nad faktem, że liturgia i tradycja Kościoła nie są sprawą wąskiej grupy, patrz elity, jak zdają się myśleć niektórzy.
Jako uważny słuchacz słów papieża Franciszka skłonny byłbym nawet twierdzić, że liturgia tradycyjna, dzięki całej swej podniosłości, która ukazuje nam obecność Boga, jest tak naprawdę liturgią, która prowadzi nas do pokory. W liturgii tradycyjnej actuosa participatio wiernych to uczestnictwo pokorne, trwanie w milczeniu, w uwielbieniu, na kolanach, błagalnie, w dziękczynieniu... To wszystko przypomina postawę osoby cierpiącej, człowieka przeżywającego trudności, który prosi o pomoc.
Nie zapominajmy, że pośród najsłynniejszych księży wyniesionych na ołtarze liczni są ci, którzy byli zwykłymi parafialnymi proboszczami, „wiejskimi proboszczami”, że tak powiem, w tym znaczeniu, że byli w kontakcie z najskromniejszymi warstwami ludu. Myślę o świętym proboszczu z Ars, o don Orione, o Ojcu Pio... Mimo w najwyższym stopniu uroczystego sposobu odprawiania, ich liturgie nie wykluczały nikogo, ani wieśniaka, ani matki rodziny; osoby uczestniczące nie potrzebowały studiować łaciny na Sorbonie, czy w innych prestiżowych szkołach, by czuć się uczestnikiem liturgii i tak oddawanej Bogu czci. 5) Niektórzy żałują, że Państwa pielgrzymka zbiega się w czasie z innymi inicjatywami, do których zapraszają inne grupy związane z tradycją: co Pan na to?
Tak naprawdę, kiedy zdecydowaliśmy się na tegoroczną propozycję pielgrzymki natychmiast zaczęliśmy się zastanawiać nad bliskością w czasie innych wydarzeń przewidzianych przez rodzinę tradycyjną, jak na przykład zjazd Międzynarodowej Federacji Una Voce. To ważne spotkanie, lecz dotyczy wyłącznie przyjeżdżających z całego świata decydentów stowarzyszeń tam zrzeszonych. Zapytaliśmy więc w Federacji FIUV, czy będzie słuszne połączyć nasze inicjatywy, lecz otrzymaliśmy odpowiedź, zupełnie zrozumiałą, że ich program pracy jest już wystarczająco ścisły i intensywny, i nie sprzyja to dodawaniu kolejnych zobowiązań.
Ze swej trony, mając na uwadze zwieńczenie Roku Wiary, z którym chcieliśmy się zsynchronizować, i konieczność uwzględnienia licznych akcji przewidzianych przez Stolicę Apostolską, zdecydowaliśmy się działać niezależnie. Przed podobnym dylematem stanęliśmy wobec planów Bractwa Świętego Piotra, które w połowie października będzie obchodziło w Rzymie swój jubileusz – 25 lat mija od jego powstania w chwili ukazania się motu proprio Ecclesia Dei, w 1988 roku.
Nie zapominajmy, że wiele jeszcze problemów przed nami, i sprzeciwu, zważywszy na ilość osób, które wrogo są nastawione do mszy tradycyjnej i pragną nas powstrzymać. Powiedziałbym raczej, że im więcej inicjatyw, tym lepiej, bowiem umacniają one naszą obecność, a ponadto im więcej kroków organizacyjnych, tym więcej nowych osób można poznać, które są otwarte i życzliwe. Istnieje ryzyko, że jeśli zawsze będziemy wszystko robili razem, popadniemy w rutynę, co nie wydaje mi się najlepszą perspektywą. Nie mówię, że zawsze powinniśmy się zachowywać jak misjonarze, ale powinno nam zależeć na tym, by ludzie poznali, co reprezentujemy: w pierwszym rzędzie więc liturgię, która nas gromadzi i jednoczy.
6) Jakieś przesłanie na zakończenie?
Pragnąłbym jedynie przypomnieć, że na pielgrzymkę można patrzeć z rozmaitych perspektyw, jednak zawsze pozostaje ona przede wszystkim okazją do pokuty, poniważ zawsze wiąże się ze zmęczeniem i ofiarą. Niewątpliwie nie jest to Compostella czy Chartres, i nie trzeba tyle iść pieszo, ale nie przeszkadza to przecież ofiarować wysiłek przeznaczony na przygotowanie i odbycie pielgrzymki jako dar pokutny przed Panem. Tak naprawdę jedna rzecz zachęciła nas do ponownego odbycia pielgrzymki – zeszłoroczny sukces, którego się nie spodziewaliśmy, choć mieliśmy nadzieję. Sukces polegał na tym, że wszyscy, którzy przybyli rozjechali się szczęśliwi, bo wzięli udział w działaniu owocnym duchowo. Każdy powrócił do domu bogatszy o drobny skarb duchowy, który sam jest tym najważniejszym skutkiem pielgrzymki. Chcielibyśmy, by to samo powtórzyło się i teraz.
Ponadto pod koniec Roku Wiary również i my odczuwamy wezwanie, byśmy przyczynili się do nowej ewangelizacji za pomocą zawsze nowej liturgii tradycyjnej w Kościele, mimo że niektórzy uważają ją za przeżytek, o ile nie za skamienielinę. Patrzymy na naszą pielgrzymkę jako na okazję do odkrycia przez niektórych świata tradycji: nie mówię wyłącznie o liturgii, ale i o wiernych, którzy są z nią związani. Często krytyki pod adresem świata tradycyjnego są tak naprawdę krytyką nas, personalnie. Jesteśmy postrzegani jako osoby bardziej zainteresowane polityką niż modlitwą i gdy się modlimy podejrzewają nas, że modlimy się o wszystko, tylko nie o własne uświęcenie. Tak oto sprowadza się nas do zamkniętej grupy społecznej, która zważa wyłącznie na własne interesy, a one w żadnym razie nie mogą być duchowe. I tym podobne uprzejmości...
Przez dłuższy czas panowało przekonanie, że wierni związani z tradycją istnieją wyłącznie we Francji, potem że w Europie, a teraz dzięki motu proprio Summorum Pontificum wszyscy odkrywają, że tak właściwie to chodzi o rzeczywistość powszechną – od Filipin po Amerykę Południową, od Australii, przez Nową Fundlandię, po Finlandię. Nic zresztą dziwnego, zważywszy na fakt, że mszał święgo Piusa V był przez całe wieki mszałem Kościoła powszechnego.
Rzekłbym więc, że przyjazd do Rzymu na tę pielgrzymkę jest również okazją dla wszystkich, którzy nie znają liturgii tradycyjnej, by ją poznać. Ale i może mieć na celu poznanie braci w Chrystusie, a, jak chodzi o nas, będziemy ogromnie szczęśliwi widząc osoby, których w niedzielę nie widujemy u nas na mszy. Muszę powiedzieć, że bardzo cierpimy, że się nas tak chętnie zamyka w swego rodzaju niewidzialnym getcie. Ostatnio papież Franciszek wezwał wszystkich katolików, by się sobie przypatrzyli i sprawdzili, czy nie są zamknięci i smutni. To postawa, która z chrześcijaństwem niewiele ma wspólnego. Nie wykluczone, że również i my, wierni tradycyjni, jesteśmy w codziennym życiu nieco chłodni i zamknięci. Często jednak bywało, że nas ku temu popychano, bowiem, ileż to razy pukaliśmy, a drzwi zamykano nam przed nosem?
Stąd będziemy bardzo zadowoleni, gdy nas ludzie lepiej poznają: rzeczywistość ludu Summorum Pontificum powoli się rozwija, a średnia wieku jest tu raczej niska. Większość z nas urodziła się, wzrastała w wierze i rozwijała swe praktyki religijne po soborze i wielu nie znało liturgii tradycyjnej przed 2007 rokiem. I dla niektórych osób, które przyłączyły się do motu proprio, zaskakujące jest, że znajdują się na marginesie Kościoła, czy po prostu – parafii.
Byłoby cudownie, podkreślam, gdyby ta pielgrzymka była też okazją do spotkania: jak w zeszłym roku mam nadzieję, że kardynał Comastri otworzy nam szeroko bramę Świętego Piotra i że do Rzymu przyprowadzimy więcej ludzi, w tym licznych nowych pielgrzymów, którzy po raz pierwszy odmawiać będą modlitwy po łacinie. Za: http://pl.paix-liturgique.org/

Msza po dawnemu...

Tradycja zanegowana

Dekalog

Mszalik

Mity i prawda

Zamów Nova et Vetera

Nasze rekolekcje

rekolekcje

Libri Selecti

Libri Selecti

Summa liturgiae

O nas

Czas na przywrócić prawdziwego ducha łacińskiej cywilizacji i polskości! Koniec bierności, czas zatrzymać i odeprzeć wrogów Kościoła, cywilizacji i polskości! Czas się podnieść i wyjść odważnie naprzeciw wrogom…
Czytaj dalej >>>

Potrzebujemy pomocy



Newsletter

Po zapisaniu się do Newslettera otrzymasz od nas 3 prezenty:
1) 15 tekstów liturgicznych, modlitw i pieśni (łac. i pol.)
2) encyklikę Piusa X "Pascendi dominici gregis"
3) encyklikę Benedykta XVI "Deus caritas est".

Czytelnia

Wyszukaj na stronie

Newsletter

To co najważniejsze prześlemy na Twój e-mail!