Robaczewski: "Msza nie ma być przyjemna i ciekawa"

Nova et Vetera 13

Ponizej zamieszczamy tekst wstępu do 13 numeru naszego magazynu Nova et Vetera. Zachęcamy do zamawiania i rozpowszechniania w swoich środowiskach. tego periodyku.

Minęło ponad 6 lat od dnia wejścia w życie motu proprio Benedykta XVI Summorum Pontificum. W dokumencie tym Ojciec święty unieważnił wszelkie zakazy i ograniczenia, które były w ciągu dziesięcioleci nałożone na tzw. „starą” Mszę. Od tamtego czasu mamy do czynienia z początkowo gwałtownym, później słabnącym wzrostem liczby miejsc, a także kapłanów celebrujących Mszę w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.

Jednocześnie też, tuż po ogłoszeniu owego dokumentu prawa, mieliśmy do czynienia z nieudolnie skrywaną dezorientacją osób i środowisk, których przedstawiciele powtarzali tym, którzy zabiegali o prawo obecności w rzeczywistości liturgicznej Kościoła: żadnych marzeń, panowie, tej rzeczywistości już nie ma, do szeregu marsz! Owa dezorientacja przerodziła się wkrótce w niechęć. Wcale w niedalekiej odległości od owej dośc powszechnej dezorientacji był złej sławy dokument o nieco przydługiej nazwie „Wskazania Konferencji Episkopatu dla diecezji polskich dotyczące sprawowania Mszy św. według ogłoszonego przez papieża Benedykta XVI listu apostolskiego w formie Motu proprio Summorum Pontificum. Dokument zresztą nigdy tak naprawdę niezastosowany, bowiem jego postanowienia były w sposób oczywisty w sprzeczności nie tylko z „duchem”, ale i literą papieskiego dokumentu. Stolica apostolska wydała nawet kolejny dokument, Univerae Ecclesiae, którym neutralizował i pozbawiał mocy te pojawiające się w kilku krajach świata, przypiski konferencji lokalnych episkopatów, jak określił je Malcom kard. Ranjith.

Jednak i tak, mimo tych ograniczeń, Msza pojawia się w coraz to nowych miejscach i przyciąga coraz to liczniejszych wiernych. Oczywiście, jest to wciąż grupa niewielka, szacowana najwyżej na 5-6 tys. wiernych w skali Polski. Jest to zarazem grupa dynamiczna,  angażująca się w życie Kościoła, lub przynajmniej w ożywianie i aktywizowanie swej wspólnoty.

Zdaje się tez, że jednym z czynników, które dobrze rokują obecności w życiu Kościoła tego, co wciąż nieprecyzyjnie bywa określanie mianem tradycjonalizmu”,  jest zarówno demografia, jak i rosnąca liczba kleryków i młodych adeptów kapłaństwa, którzy w starej Mszy odkrywają, poza jej świętością i,  bez wątpienia i w dosłownym znaczeniu, nieziemskim pochodzeniu, także miejsce, w którym odnajdują ciągłość Kościoła. W tej prastarej liturgii dziś sprawowanej, odczytują kod przekazywany przez wieki, aż od pierwszych sakramentarzy Kościoła. W starej Mszy, w jej rycie, w tym wszystkim, co się na niego składa, czyli w gestach, postawach, języku, układzie przestrzeni liturgicznej znajdują bogactwo nagromadzone w Tradycji Kościoła, linię genealogiczną sięgającą samych początków Kościoła, czego już tak łatwo (jeśli w ogóle) nie można odnaleźć w liturgii odnowionej.

Rośnie już pokolenie, coraz liczniejsze, które nie zna nowej Mszy. W Europie to już trzecie pokolenie, w Polsce pierwsze. Bowiem na Mszę św. trydencką uczęszczają ludzie młodzi, i uczęszczaja też całe rodzny z, często nader licznym, potomstwem. Na Mszach trydenckich dominuje cisza, albo śpiewa się piękne pieśni, będące często mini traktacikami teologicznymi wyrażonymi w prostym języku, tak prostym, że na swój dziecięcy sposób pojmują go także dzieci, albo liturgia wyrażana jest poprzez stary,  urzekający chorał. Ksiądz modli się po łacinie, a kazania mówi z ambony. Dzieci chodzące na taką Mszę z pewnością nie od razu wszystko rozumieją, ale rzeczywistość, w którą wchodzą, zagospodarowuje im wyobraźnię. Na pewno nie wszystko rozumieją, ale rzeczywistość, w której uczestniczą,  zagospodarowuje im wyobraźnię: doświadczają, że jest rzeczywistość Tajemnicy, której człowiek nie jest w stanie pojąć, która człowieka nieskończenie przekracza, ale która Jest czymś zachwycającym i rażąco innym niż całość otaczającego je świata. Ksiądz nie dostosowywuje swego zachowania do poziomu dzieci, nie infantylizuje świętych czynności. A jednak ta Msza rodziła świętych mężów i święte niewiasty, zdolne do heroicznego, choć cichego życia, do służby innym, albo do służby Ojczyźnie. Nie chodzi zatem o "atrakcyjność" liturgii, o tę dostosowaną do "dzieciaków", często powierzchowną i na chwilę tylko skupiającą uwagę; chodzi o to, by gesty, słowa, szaty, śpiewy - żeby to wszystko, co na liturgię zewnętrznie się składa  było dostosowane nie tyle do poziomu wiernych (dzieci, młodzieży, intelektualistów), tylko aby w sposób adekwatny odnosiły się do Rzeczywistości dziejącej się na Ołtarzu.

Dziś widać to już, że życie liturgią  kształtuje Kościół. Papież Benedykt XVI, przywracając w 2007 roku, mocą motu proprio „Summorum Pontificum” starą Mszę do pełni praw, dokonał czegoś, czego znaczenie dopiero się ukazuje. Choć był to akt jurydyczny, to jednak jego znaczenie sięga głęboko poza wymiar prawny. Przywrócenie Mszy, z jej stałością, bogactwem znaków, które są właśnie znakami Rzeczywistości, widać to wyraźnie, gdy się w ów rytuał wrasta, nie z tego świata – jest potrzebne temu światu, jest potrzebne Kościołowi jak ożywcza krew.

Dlatego raz jeszcze w bieżącym numerze Nova et Vetera, staramy się ukazać naszym Czytelnikom, i tym wszystkim, którzy wezmą nasz magazyn do ręki, żywotność, a przede wszytskim życiodajność  „starej” Mszy św.

Stawianie tych, zarówno kapłanów, jak świeckich którzy przez nią kształtują swą religijność, wiarę i codzienne życie w kręgu podejrzenia o niesubordynację kościelnej dyscyplinie, albo wręcz rozłamowość albo patologię: moralną, psychologiczną, socjalną, wciąż jest niestety na porządku dziennym. Jest nawet wciąż silną tendencją. Jej siła, czasem irracjonalność, zwłaszcza na tle tolerancji niemal wszystkiego innego, wszelkich innowacji, „ulepszeń”, wręcz dziwactw, prowadzi do pytania o przyczyny tej obawy. Jedną z nasuwających się odpowiedzi jest ta, że upowszechnianie „starszej” formy liturgii musi siłą rzeczy odsłaniać nie tylko powierzchowne mankamenty liturgii zreformowanej, ale jej zrywającą z liturgicznym dziedzictwem naturę. Stąd ta przekraczająca granice dbałości o jurydyczny porządek obawa przed „starą” Mszą i stygamtyzowanie osób, które z nią wiążą swoją obecność w Kościele

To od liturgii zależy przyszłość Kościoła i wiary chrześcijańskiej – o tej prawdzie nie raz przypominał Benedykt XVI, nie tylko w swoich dziełach i dokumentach, ale tez przez swą praktykę liturgiczną. W przekonaniu, że stary ryt rzymski, dzis na nowo, w sposób zauważalny, ożywiający Kościół, w przekonaniu, że „stara” Msza, jest Msza na te czasy, zachęcamy do lektury naszego magazynu.

Dziękujemy też tym wszystkim, którzy z nami współpracują, którzy nas wspierają i którzy się za nas modlą. Proszę, by nie ustawac w tych działaniach. Wszyscy, przez Niepokalane Serce Maryi, poszukujmy miejsca w najświętszym Sercu Jezusa. W czasie liturgii Mszy stójmy razem z Maryją na Golgocie, dając się obmyć łaską Odkupienia i przyjmować już tu, w doczesności, zadatek łaski naszego Zbawienia.

Arkadiusz Robaczewski

Msza po dawnemu...

Tradycja zanegowana

Dekalog

Mszalik

Mity i prawda

Zamów Nova et Vetera

Nasze rekolekcje

rekolekcje

Libri Selecti

Libri Selecti

Summa liturgiae

O nas

Czas na przywrócić prawdziwego ducha łacińskiej cywilizacji i polskości! Koniec bierności, czas zatrzymać i odeprzeć wrogów Kościoła, cywilizacji i polskości! Czas się podnieść i wyjść odważnie naprzeciw wrogom…
Czytaj dalej >>>

Potrzebujemy pomocy



Newsletter

Po zapisaniu się do Newslettera otrzymasz od nas 3 prezenty:
1) 15 tekstów liturgicznych, modlitw i pieśni (łac. i pol.)
2) encyklikę Piusa X "Pascendi dominici gregis"
3) encyklikę Benedykta XVI "Deus caritas est".

Czytelnia

Wyszukaj na stronie

Newsletter

To co najważniejsze prześlemy na Twój e-mail!