Przed rokiem 1920 był 1919

Ks. Ignacy Skorupka

Wojna Polsko bolszewicka 1919-1920 to ostatni duży konflikt w którym nasz kraj mógł odegrać istotną rolę. Ówczesne wielkie mocarstwa, zdemobilizowane zwycięstwem w wielkiej wojnie, jedynie pozorowały akcję antybolszewicką. W Londynie, Tokio i gdzie indziej nie rozumiano, jak wielkim niebezpieczeństwem dla Świata jest komunizm – choć prawdę mówiąc nie zdawano sobie z tego sprawy także w Warszawie. Tzw. „Interwencja” w Rosji, którą prowadziły Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Japonia czy Francja, nie miała na celu zniszczenia reżimu komunistycznego, a jedynie zabezpieczenie doraźnych interesów państw-interwentów. Prawdziwa wojna toczyła się na dwóch frontach: wewnątrz rosyjskim – na niezmierzonych bezkresach od Syberii po stepy Ukraińskie, gdzie toczyły się krwawe walki pomiędzy bolszewikami a „białymi” oraz formacjami narodów, które pragnęły odzyskać wolność – oraz na froncie polskim.

Polskie naczelne dowództwo widziało w bolszewikach wroga świeżo odzyskanej polskiej niepodległości – nie rozumiano natomiast, że wojna toczy się z rodzącym się imperium zła – zagrożeniem dla całego świata, wrogiem całego dotychczasowego dorobku całej cywilizacji ludzkiej. Patrzenie przez pryzmat wąsko rozumianego interesu Polski uniemożliwiło Piłsudskiemu i jego współpracownikom porozumienie z Denikinem i innymi formacjami antybolszewickimi w 1919 r. W Belwederze łudzono się, że zwycięstwo czerwonych w Rosji będzie dla Polski korzystniejsze, bo pogrąży ten kraj w chaosie na wiele lat. Skutki takiego myślenia okazały się opłakane, tak ówcześnie jak i w dalszej perspektywie. Polska samodzielnie wyrzekła się roli pierwszej siły polityczno-militarnej w Europie Środkowo-Wschodniej – siły zdolnej kształtować nowy ład tego regionu, mogącej obalić Lenina i ustanowić nowe władze w Moskwie i Piotrogrodzie. Wystarczyło tylko porozumieć się wstępnie z Denikinem, wystarczyło tylko chcieć… Zabrakło nie tylko wizji – zabrakło rozumienia tego co dzieje się na świecie. Piłsudski i jego ludzie byli boleśnie anachroniczni i rozumowali, jak watażkowie na siodle na Dzikich Polach.

Tymczasem już w połowie następnego 1920 r., sytuacja uległa zmianie:  bolszewicy zdołali uporać się z większością białych i zwrócili się przeciwko naszemu krajowi. Nieudane kalkulacje Piłsudskiego spowodowały, że Polska nie tylko nie stała się główną siłą wielkiej antybolszewickiej koalicji, ale stanęła do śmiertelnych zapasów z komunistycznym molochem osamotniona, zmuszona walczyć już nie tylko o swój byt państwowy, ale wręcz o biologiczne przetrwanie narodu. Bolszewicy nie mieli żadnej litości dla przegranych – gdyby Polacy zostali wówczas włączeni w skład Sowdepii przestaliby istnieć lub stali się gromadą ludzi sowieckich, jak inne nacje, które wówczas, w 1919-1921 r. przegrały walkę o niepodległość. Wystarczy popatrzeć jaki był los naszych rodaków, którzy pozostali na obszarach na wschód od przedwojennej granicy na Zbruczu i Dźwinie… Ich zagłada w 1937 r. (ponad 200 tys. zamordowanych przez NKWD w „Operacji Polskiej” i niezliczone tysiące zesłane na Syberię) stanowi ponure memento dla współczesnych miłośników polsko-rosyjskiej (czyli sowieckiej) przyjaźni.

W 1920 r. jednak zwyciężyliśmy. Przyczyniły się do tego sprzyjający zbieg okoliczności, geniusz generałów – autorów planu Bitwy Warszawskiej i bohaterska  postawa naszych żołnierzy. Już po zwycięstwie okazało się, że „cud nad Wisła” uratował nie tylko nas ale i całą Europę przed zalewem bolszewizmu. Gdyby opór Polski się nie powiódł, Zachód naszego kontynentu opanowany nastrojami pacyfistycznymi po doświadczeniach I wojny światowej, nie znalazł by sił by się obronić. Historia świata potoczyłaby się zupełnie inaczej. Jest faktem, że Polska uratowała wtedy Europę Zachodnią – o czym tamte narody nie chcą pamiętać. My jednak powinniśmy przypomnieć sobie o niewykorzystanej szansie zduszenia komunistycznego molocha, która przepadła z naszej winy w 1919 r. W tym wypadku historia także mogła potoczyć się inaczej: zapobieglibyśmy najprawdopodobniej  tragedii, jaka dotknęła nasz kraj w 1939 r., ale również uratowalibyśmy od komunistycznego zniewolenia dziesiątki innych państw Europy, Azji, Ameryki Południowej i Afryki. Rocznica zwycięstwa w 1920 r. ma zatem nieco gorzki smak… tym bardziej, że przy tej okazji w całej Polsce fetuje się szczególnie człowieka, na którym spoczywa wina za to co się stało.

 

 

Dr Wojciech Muszyński

Red. Naczelny półrocznika historycznego

„Glaukopis” (www.glaukopis.pl)

 

Msza po dawnemu...

Tradycja zanegowana

Dekalog

Mszalik

Mity i prawda

Zamów Nova et Vetera

Nasze rekolekcje

rekolekcje

Libri Selecti

Libri Selecti

Summa liturgiae

O nas

Czas na przywrócić prawdziwego ducha łacińskiej cywilizacji i polskości! Koniec bierności, czas zatrzymać i odeprzeć wrogów Kościoła, cywilizacji i polskości! Czas się podnieść i wyjść odważnie naprzeciw wrogom…
Czytaj dalej >>>

Potrzebujemy pomocy



Newsletter

Po zapisaniu się do Newslettera otrzymasz od nas 3 prezenty:
1) 15 tekstów liturgicznych, modlitw i pieśni (łac. i pol.)
2) encyklikę Piusa X "Pascendi dominici gregis"
3) encyklikę Benedykta XVI "Deus caritas est".

Czytelnia

Wyszukaj na stronie

Newsletter

To co najważniejsze prześlemy na Twój e-mail!