"Następnie ukląkł przed ołtarzem Matki Bożej z kosturem w ręce..."

św. Ignacy

Jak uczeń umiłowany Jezusa, tak i my jesteśmy wezwani, by przyjąć Maryję do siebie. Wzięli to sobie do serca towarzysze Jezusa. Kim oni są? Gdy św. Ignacy Loyola na drodze swego życia został doprowadzony do myśli o założeniu nowego zakonu, nie dopuszczał innej nazwy jak tylko: Towarzystwo Jezusowe. Już u początku pojawiał się zarzut, że przecież wszyscy chrześcijanie mogą być nazwani towarzyszami Jezusa; dlaczego zatem ograniczać określenie do szczególnej grupy? Jednak Ignacemu zależało na tym, aby imię Jezusa wskazywało niejako tożsamość nowego zakonu i jego członków. O więzi z Jezusem przypomina także popularniejsza nazwa „jezuici”. Nie przyszło nikomu do głowy nazywać ich „ignacjanami”, analogicznie do potocznych określeń innych zakonników – benedyktynów, franciszkanów, dominikanów... Ale to nie wszystko.

Przyszły założyciel jezuitów otrzymał na chrzcie św. imię Iñigo, związane ze świętym opatem benedyktyńskim okresu średniowiecza. Z tym imieniem Loyola przeżył wiele lat – najpierw jako szlachcic odznaczający się w służbie wojskowej u boku ziemskich panów, a także po nawróceniu, gdy zapragnął służyć innemu Panu – Jezusowi. Na nowej drodze zaczął od pewnego momentu posługiwać się nowym imieniem: Ignacy. W języku łacińskim, używanym przezeń w oficjalnych pismach, imię to wiąże się z ogniem – ignis. Ognisty Święty – moglibyśmy powiedzieć – albo: Święty jak ogień... Obrał sobie jako patrona św. Ignacego z pierwszego wieku chrześcijaństwa, biskupa antiocheńskiego i męczennika. Ten święty był przedstawiany obrazowo z literami IHS wyrytymi w sercu na znak jego wielkiego nabożeństwa do imienia Jezus. Owe trzy litery miały w przyszłości wyróżniać jezuickie kościoły; są bowiem skrótem zapisanym po grecku, gdzie „H” odpowiada łacińskiemu „E”, tak że w transkrypcji konsekwentnie łacińskiej skrót winien mieć formę IES – początek imienia IESUS...

Początkowy znak ignacjańskiego serca z imieniem Jezusa przyjął z czasem inną, pełniejszą postać – serca samego Jezusa, płonącego Boskim ogniem. Objawienie tajemnicy Najświętszego Serca Jezusa łączyło się ze św. Marią Małgorzatą Alacoque, czczoną obecnie w liturgii Kościoła w tym samym dniu, co św. Ignacy Antiocheński – 17 października... Święta wizjonerka otrzymała nie tylko polecenie, by krzewić nowe nabożeństwo, lecz i wskazanie, by powiadomić o tym spowiednika jezuitę, którym był św. Klaudiusz La Colombiere. Tak oto kult Najświętszego Serca Jezusa został dany i zadany właśnie Towarzystwu Jezusowemu. Dalsze dzieje pokazały, jak owocne jest otwarcie się na tajemnicę Bosko-ludzkiej miłości – nie tylko dla zakonu, z którego wyszło wielu świętych, ale dla wszystkich chrześcijan, gotowych uznać siebie za towarzyszy Jezusa.

Nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusa łączyło się dla jezuitów z nabożeństwem do Najświętszej Maryi Panny. Także pod tym względem wzorem był sam Ignacy: kluczowe doświadczenia jego życiowej drogi wiązały się z Maryją. Święty zaświadczył o tym w swojejOpowieści pielgrzyma, gdzie opisał drogę życia po nawróceniu, mówiąc o sobie w trzeciej osobie – jako pielgrzymie. Pod znakiem Maryi stoi już początek Opowieści. Właśnie „w wigilię święta Matki Bożej Śnieżnej”, związanego z powstaniem rzymskiej bazyliki Maryjnej (Santa Maria Maggiore) i obchodzonego 5 sierpnia, Ignacy zgodził się wreszcie spełnić prośbę współbraci, „by opowiedział wszystko, co działo się w jego duszy aż do tej pory”, czyli do 1553 roku. W opowieści, rozpoczętej opisem zranienia i stopniowej przemiany w okresie rekonwalescencji, wspomina pierwsze pobożne myśli. Krążyły one wokół Jezusa i świętych, ale mieszały się ze „świeckimi” marzeniami, nie tylko o powrocie do dawnego pana, lecz o czynach, jakich pragnął „dokonać w służbie pewnej damy”, która „nie była zwyczajną szlachcianką, ani hrabianką, ani księżniczką, ale należała do nieporównanie wyższego stanu”. Dopiero gdy już Ignacy nauczył się rozróżniać oba rodzaje myśli dzięki rozeznaniu duchów, od których pochodziły, miejsce damy nawiedzającej go w myślach zajęła Maryja. To właśnie Jej nawiedzenie po raz pierwszy go przemieniło.

Warto przypomnieć opis Ignacego w całości, pamiętając, że mówi o sobie „Pewnej nocy, gdy nie spał, ujrzał obraz naszej Pani ze świętym Dzieciątkiem Jezus. Widzenie to napełniło go na dłuższy czas nadzwyczajną pociechą i tak wielkim wstrętem do całego życia przeszłego, a szczególnie do grzechów cielesnych, iż zdawało mu się, że wymazane zostały z jego duszy wszystkie te obrazy i wyobrażenia, które aż do tej pory były w niej wyryte. I tak od tamtej chwili aż do sierpnia 1553 roku, kiedy te rzeczy są notowane, nigdy nie dał najmniejszego przyzwolenia na pokusy cielesne. Z tego też skutku można wnosić, że widzenie to było od Boga, choć on sam nie śmiał o tym zadecydować i nie twierdził nic ponad to, co wyżej powiedziano. Brat jego, a także i wszyscy domownicy zauważyli po jego zewnętrznym sposobie życia zmianę, jaka dokonała się we wnętrzu jego duszy”.

Pod znakiem Maryi rozpoczęła się droga pielgrzyma. Ignacy udał się do Montserratu, słynnego sanktuarium Maryjnego, gdzie zmienił ubranie, zakładając przygotowany strój pielgrzymi. „Następnie uklęknął przed ołtarzem Matki Boskiej z kosturem w ręce i spędził tam noc całą – już to klęcząc, już to stojąc. Z brzaskiem dnia wyruszył stamtąd”. A był to poranek uroczystości Zwiastowania Pańskiego 1522 roku. Dalsza droga prowadziła Ignacego do coraz jaśniejszego rozpoznania woli Bożej. Swoim duchowym doświadczeniem dzielił się z innymi. Stopniowo spisał swoje najsłynniejsze dzieło: Ćwiczenia duchowe, a w końcu razem z towarzyszami, których pozyskał dzięki Ćwiczeniom, założył Towarzystwo Jezusowe.

W Rzymie, gdzie św. Ignacy spędził ostatnie lata życia jako przełożony generalny zakonu, upodobał on sobie Matkę Bożą Przydrożną albo Drogi (della Strada); Jej obraz był czczony w kościele położonym najbliżej miejsca, które jezuici zamieszkiwali od 1541 r. Później na miejscu kościółka powstała pierwsza i najsłynniejsza świątynia zakonu: kościół Najświętszego Imienia Jezusa (del Gesu). Tutaj obraz pozostaje po dziś dzień u końca lewej nawy. Maryja wskazuje Drogę, samego Jezusa – nie tylko Pielgrzymowi–Ignacemu i jezuitom, ale wszystkim otwierającym się na doświadczenie ignacjańskich Ćwiczeń duchowych, aby stać się prawdziwymi chrześcijanami – towarzyszami Jezusa.

 

o. Jacek Bolewski SJ

 

Źródło

Msza po dawnemu...

Tradycja zanegowana

Dekalog

Mszalik

Mity i prawda

Zamów Nova et Vetera

Nasze rekolekcje

rekolekcje

Libri Selecti

Libri Selecti

Summa liturgiae

O nas

Czas na przywrócić prawdziwego ducha łacińskiej cywilizacji i polskości! Koniec bierności, czas zatrzymać i odeprzeć wrogów Kościoła, cywilizacji i polskości! Czas się podnieść i wyjść odważnie naprzeciw wrogom…
Czytaj dalej >>>

Potrzebujemy pomocy



Newsletter

Po zapisaniu się do Newslettera otrzymasz od nas 3 prezenty:
1) 15 tekstów liturgicznych, modlitw i pieśni (łac. i pol.)
2) encyklikę Piusa X "Pascendi dominici gregis"
3) encyklikę Benedykta XVI "Deus caritas est".

Czytelnia

Wyszukaj na stronie

Newsletter

To co najważniejsze prześlemy na Twój e-mail!