Cenna inspiracja, pełne delikatności wprowadzenie

Msza po dawnemu

Msza po dawnemu się odprawia. Książka w jeden wieczór. Fascynujący wgląd w motywy księży, którzy zdecydowali się opanować sztukę sprawowania Mszy św. w rycie, który wywodzi się ze starożytności, nurtował przez stulecia w Kościele, ukształtował całe pokolenia świętych. Większość z rozmówców Kajetana Rajskiego to młodzi księża, urodzeni długo po Soborze Watykańskim II, którzy nawet z czasów dzieciństwa nie mają wspomnień dawnej liturgii, których ona jednak zafascynowała do tego stopnia, że sami ją zgłębili i przyjęli za swoją.

Moją uwagę przyciągnęły dwa wątki. Pierwszy z nich to zauważenie, jak różnorodne mogą być drogi dojścia do odprawiania Mszy w NFRR, jak różne charaktery i osobowości przyciąga msza trydencka. Nie da się ująć za pomocą jednego szablonu tak różnych postaci, jak ks. dr Maciej Zachara MIC, ks. Bartosz Gajerski, czy ks. dr Roman Kneblewski. Każdy z nich jest wyjątkowy, odmienny, a jednak wszyscy odnaleźli bogactwo powołania kapłańskiego w sprawowaniu Mszy św. Wszechczasów.

Drugi ciekawy dla mnie wątek to fakt, iż doświadczenie zetknięcia i wejścia w starszą liturgię przemieniło też sposób odprawiania Mszy świętej w NOM. Wspominał o tym już dawno temu ksiądz Marcin Węcławski, w wywiadzie dla „Nowego Ruchu Liturgicznego”
- W jaki sposób odprawianie przez Księdza Mszy świętej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego wpływa na celebrację Mszy świętej w nowym rycie?
- Owocuje większym skupieniem na Chrystusie i Jego Ofierze. Od czasu, kiedy odprawiam także Mszę świętą w starym rycie, inaczej odprawiam nową. Nie chodzi o zmianę gestów, rubryk, choć rodzi się pragnienie, by pewne gesty starej liturgii mogły być obecne w nowej. (…) Chodzi jednak przede wszystkim o wewnętrzne przeżycie Mszy świętej jako Ofiary, misterium wiary, zjednoczenia z Chrystusem Kapłanem i Hostią.”

Lektura książki zaowocowała i tym, że, zafrapowana, zaczęłam pytać znajomych księży znających tylko formę posoborową, dlaczego nie odprawiają tridentiny. Wydało mi się to tak oczywiste, że choćby dla poznania pełni symboliki gestów, zawartych w NOM, niezbędna jest znajomość Mszy tradycyjnej.

Prośba wywołała pośród znajomych duchownych niejaką konsternację. Jak to ujęła pewna znajoma: Kobieto, nie możesz tak po prostu pytać księży dlaczego nie odprawiają tridentiny." Mimo to otrzymałam wiele odpowiedzi, które można podzielić na kilka kategorii:


1. Niewiedza. Dla wielu księży wiedza o Mszy Wszechczasów ogranicza się do informacji, że obowiązywała ona przed Soborem Watykańskim II i była odprawiana po łacinie „tyłem do ludzi”. Nie są nią zainteresowani, nie czują z dawną liturgią żadnego związku, traktują ją w najlepszym razie jako ciekawostkę historyczną. Samo zaangażowanie w przywracanie do życia Kościoła dawnej liturgii i ukazywanie jej wagi, postrzegają nie jako poważne zajęcie, ale jako rodzaj hobby, podobny do działań grup rekonstrukcyjnych.
2. Negatywne stereotypy. Niektórzy księża słyszeli co nieco o tridentinie, jednak były to głównie miejskie legendy w rodzaju przekonania, że księża nie byli w stanie odprawić do końca Mszy bo się zacinali, bo pomyłka skutkowała zaciągnięciem grzechu śmiertelnego (tak jakby większość księży przed odprawiająca przed wprowadzeniem reformy rekrutowała się spośród osób o zaburzeniu obsesyjno-kompulsywnym). Jak się okazuje, te mity są najczęściej prze3kazywane w różnego typu wspólnotach "nowej ewangelizacji" i na etapie formacji seminaryjnej.
3. Osobiste negatywne doświadczenia ze świeckimi zwolennikami starszych form liturgicznych, czyli z tzw. tradycjonalistami. Sporo księży miało okazję zmierzyć się z nimi, najczęściej w dyskusjach internetowych. Są to znów dyskusje dwojakiego rodzaju: albo zachodzi sytuacja, w której świecki wykazuje kapłanowi mniejsze lub większe braki w wiedzy dotyczącej historii i znaczenia liturgii, czy też dokumentów Kościoła i ksiądz po takim intelektualno-szkolnym nokaucie sie obraża, mimo, że został potraktowany z szacunkiem i życzliwością. W drugim przypadku – gdy to samo odbyło się w atmosferze pogardy wyrażanej przez świeckiego, który cieszy się ze swej przewagi i daje temu wyraz okazując lekceważenie i pogardę duchownemu dyskutantowi. Oczywiście, postawa pogardy jest godna potępienia, z drugiej strony nie można przecież budować obrazu tradycyjnych katolików opierając się na wrażeniu, jakie tworzy kilku krzykaczy. Księża, którzy to czynią przypominają świeckich, którzy obrazili sie na Kościół, bo usłyszeli kilka słów prawdy o sobie na ambonie czy w konfesjonale; czasem, owszem, wypowiadanych bez należytego szacunku czy delikatności.


Książka jest doskonałym prezentem dla każdego z tych typów. Ponieważ opisuje doświadczenie współczesnych księży, dla których msza trydencka jest żywym doświadczeniem, które na zawsze zmieniło i wzbogaciło ich powołanie, relację z Bogiem i posługę duszpasterską. Dla osób świeckich z kolei niezwykle budujące jest odkrycie czym może być Msza święta dla kapłana. Także ci, którzy dotąd nie odkryli bogactwa liturgicznego Kościoła, a mają pragnienie czerpania z niego także w XXI wieku i chcą je lepiej poznać - znajdą w tej książce cenną inspirację i pełne delikatności wprowadzenie.

Bogna Białecka

 

 

Msza po dawnemu...

Tradycja zanegowana

Dekalog

Mszalik

Mity i prawda

Zamów Nova et Vetera

Nasze rekolekcje

rekolekcje

Libri Selecti

Libri Selecti

Summa liturgiae

O nas

Czas na przywrócić prawdziwego ducha łacińskiej cywilizacji i polskości! Koniec bierności, czas zatrzymać i odeprzeć wrogów Kościoła, cywilizacji i polskości! Czas się podnieść i wyjść odważnie naprzeciw wrogom…
Czytaj dalej >>>

Potrzebujemy pomocy



Newsletter

Po zapisaniu się do Newslettera otrzymasz od nas 3 prezenty:
1) 15 tekstów liturgicznych, modlitw i pieśni (łac. i pol.)
2) encyklikę Piusa X "Pascendi dominici gregis"
3) encyklikę Benedykta XVI "Deus caritas est".

Czytelnia

Wyszukaj na stronie

Newsletter

To co najważniejsze prześlemy na Twój e-mail!