Bez filozofii nie ma ładu w myśleniu

Tomasz

Opowiadał mi pewien świątobliwy, młody metrykalnie, choć dojrzały duchowo kapłan o ratio studiorum w wielu polskich seminariach. Przytaczam ryzykując pewne uproszczenia, ale jednocześnie mam pewność, że nie odbiegam istoty rzeczy. Patrząc na nią widzimy, że mamy do czynienia z radykalnym odwróceniem proporcji, jeśli chodzi o przedmioty wykładane w seminariach duchownych. Otóż na 60 godzin zajęć z dydaktyki katechezy przypada dwadzieścia godzin apologetyki częściej zwanej teologią fundamentalną, na 60 godzin psychologii dwadzieścia antropologii filozoficznej, na 60 godzin współczesnych metod pastoralnych 20 godzin metafizyki. Do tego przedmiot, który jest podstawą kształcenia teologicznego, czyli filozofia, różne jej dziedziny,  traktowana jest albo z dużym lekceważeniem, albo wykładana ad mentem Tischnera. Smutne to, ale x. Józef Tischner wielokrotnie w swych wypowiedziach dowodził, że nie rozumie intelektualnego dziedzictwa Kościoła, za to zachwycony Heglem i Haeidegger’em, skutecznie je zwalczał. Przez lata zaś nosił nadany nie wiadomo przez kogo, natomiast utrwalany  przez media, również  reżimowe, tytuł najwybitniejszego filozofa chrześcijańskiego. To maisterstuck propagandy, by z tego, który ze zwalczania filozofii chrześcijańskiej uczynił rdzeń swego działania, zrobić jej najwybitniejszego przedstawiciela tejże. Bowiem x. Tischner wsławił się występowaniem przeciw św. Tomaszowi z Akwinu, obwiniając go za nieszczęścia nie tylko w Kościele, ale także jako pośrednią siłę sprawczą rewolucji, wojen i totalitaryzmów.

Nie miejsce tu na szczegółowe objaśnienia. Zajrzyjmy jednak do encykliki Pascendi dominici gregis i zobaczmy, co o takich kapłanach, jak x. Tischner, pisał św. Pius X:

„Trzy są główne przeszkody, które w swych dążeniach [moderniści] spotykają na drodze: filozofia scholastyczna, powaga Ojców Kościoła i Tradycja i urząd nauczycielski Kościoła. Przeciwko temu walczą najzawzięciej. Toteż filozofię i teologię scholastyczną gdzie tylko mogą ośmieszają i nią pogardzają”.

I jeszcze jeden cytat, tym razem z encykliki Fides et Ratio Jana Pawła II:  „Ze swej strony wielokrotnie podkreślałem znaczenie formacji filozoficznej dla tych, którzy w praktyce duszpasterskiej będą musieli się zmagać z problemami współczesnego świata i rozumieć przyczyny określonych zachowań, aby właściwie na nie reagować. Jeżeli w różnych sytuacjach Magisterium zmuszone było interweniować w tej materii to między innymi po to, by potwierdzić wartość intuicji Doktora Anielskiego i silnie zalecać studiowanie jego myśli, to dlatego, że zalecenia te nie zawsze były realizowane z pożądaną gorliwością. W okresie po Soborze Watykańskim II w wielu szkołach katolickich można było zauważyć pewien regres w tej dziedzinie, co było wyrazem mniejszego poważania nie tylko dla filozofii scholastycznej, ale w ogóle dla studium filozofii jako takiej. Ze zdziwieniem i przykrością muszę stwierdzić, że wielu teologów podziela ten brak zainteresowania filozofią.

Mało dziś zauważalny, a wielce istotny fakt: brak należytego, filozoficznego wykształcenia pośród duchowieństwa i katolickich elit. Często spotykam się z wypowiedziami czy to kleryków, czy księży pracujących już w duszpasterstwie, czy, i to chyba najsmutniejsze, wykładowców seminariów duchownych, w których filozofia jest traktowana z jakimś nonszalanckim lekceważeniem. Dla jednych jest to lub była przeszkoda do kapłaństwa, inni narzekają na jej „wzniosłość”, jakże nieprzydatną w codziennej, żmudnej pracy duszpasterskiej. Są tacy, którzy z lubością opowiadają o niej niewybredne dowcipy.

Fakt takiego stosunku do formacji intelektualnej, zwłaszcza filozoficznej, jest przyczyną tego, że wielu ludzi Kościoła nie rozumie zjawisk cywilizacyjnych, nie jest w stanie dostrzegać ich źródeł, przewidywać konsekwencji. Co skutkuje nader powierzchowna walką  z „cywilizacją śmierci”, „ideologią gender” i innymi tego rodzaju brzemieniami, jakie współczesny świat dźwiga. Ów brak klasycznego filozoficznego wykształcenia, niechęć do niego, o której z przykrością i troską mówili papieże, powoduje również i to, że kapłani, biskupi, profesorowie w seminariach z wielką łatwością poddają się cywilizacyjnym i intelektualnym nowościom, które są duchowymi truciznami, doprowadzającymi do tego, że coraz częściej w życiu społecznym i indywidualnym Bóg staje się „Wielkim Nieobecnym”. Inni jeszcze, przyjąwszy za swoją ”filozofię przetrwania”, tkwią w letargu.

 

 

Ci zaś, którzy próbują się kształcić w innych dziedzinach, np. społecznych, dotyczących nauczania społecznego Kościoła, rzadko sięgają czasowo wstecz poza Sobór Watykański II. Czytając wykazy prac powstające na katolickich uczelniach dotyczące Magisterium społecznego Kościoła można odnieść wrażenie, jakby rozpoczęło się ono wraz z II Soborem Watykańskim,, a swoje apogeum osiągnęło w myśli Jana Pawła II. Konsekwencją tego jest fakt, że mamy wielu biskupów i księży prezentujących tradycyjne poglądy moralne w kwestii np. aborcji, antykoncepcji, wychowania, innych szczegółowych zagadnień z dziedziny etyki, a jednocześnie nie widzą, że kryzys przez nich piętnowany, także kryzys wiary ma swe źródło właśnie w osłabieniu wyrazistości doktryny, porzuceniu precyzji i wysokich wymagań stawianych teologii w różnych jej przejawach. Apogeum tego trendu ma miejsce od czasu II Soboru Watykańskiego.

Trudno powstrzymać gorycz, gdy czyta się takie słowa, napisane w 1928 roku przez Feliksa Konecznego: ” A dokąd rwały się serca i ręce polskiej inteligencji, jeśli nie do tego, by z Polski zrobić państwo chrześcijańskie. Zapał jest potężną dźwignią czynu i nie godzi się lekceważyć go. Gdy wybija godzina Etosu, zapał jego koroną. Chodzi jednak o to, by do czynu być dobrze przygotowanym, by Logos wypełnił się wszechstronnie przedtem. (...)

Przygotowanie umysłów do trafnego wyboru środków, ażeby ziścić wielkie pomysły, należy przede wszystkim do Kościoła (...)."

Chodziło Konecznemu o podkreślenie, że Kościół w Polsce, po latach zaborów, jest jedyną siła, zdolną do intelektualnego określenia, jakie konieczne warunki musi spełniać państwo chrześcijańskie, tylko Kościół jest w stanie wolitywny i emocjonalny zapał społeczeństwa odzyskującego niepodległość, wprowadzić na właściwe tory, dać właśnie ów Logos.

Czy dzisiaj byłby do tego zdolny? Raczej nie. Intelektualne ośrodki Kościoła, proszę wybaczyć uproszczenie, to wciąż Tygodnik Powszechny, Znak i Więź z ich katolicyzmem tischnerowskim, który mutuje na różne sposoby. Niestety, ośrodki te grupują raczej tych, którzy w swych działaniach odpowiadają opisowi z Pascendi, którzy, „wiedzeni pozorną miłością Kościoła, pozbawieni silnej podstawy filozoficznej i teologicznej, przepojeni natomiast do gruntu zatrutymi doktrynami, zarozumiale siebie mianują odnowicielami Kościoła...” etc. Ośrodki inspirowane klasyczną myślą filozoficzną, polityczną, cywilizacyjną wciąż pozostają małymi enklawami, choć coraz częściej można obserwować ich ruchy ekspansywne, coraz mocniej zadzierzgają się nici współpracy. Z kolei inne ośrodki, nazwijmy je „patriotyczno-katolickie”, nawet jeśli mają jakąś siłę medialną czy społeczną, bezrefleksyjnie promują modernizm w duszpasterstwie, duchowości, liturgii, zaś jeśli chodzi o relację do nurtu „postępowego”, zadowalają się groźnym pohukiwaniem. Oprócz tego ośrodki te „własną pieszczą się boleścią” – tą teraźniejszą i tą z przeszłości. Jak dotąd nie okazują zrozumienia dla konieczności zmasowanej integralnej Kontrrewolucji. Uderzają w zjawiska, nie w istotę. Są defensywne, nie ekspansywne.

To, co dzieje się teraz, w swoich konsekwencjach doprowadzi nas do dezintegracji nie tylko doktryny katolickiej, to już się właściwie stało, ale też do ostatecznego zniknięcia katolickiego życia z „katolickiej” Polski.

 

 

Arkadiusz Robaczewski

Msza po dawnemu...

Tradycja zanegowana

Dekalog

Mszalik

Mity i prawda

Zamów Nova et Vetera

Nasze rekolekcje

rekolekcje

Libri Selecti

Libri Selecti

Summa liturgiae

O nas

Czas na przywrócić prawdziwego ducha łacińskiej cywilizacji i polskości! Koniec bierności, czas zatrzymać i odeprzeć wrogów Kościoła, cywilizacji i polskości! Czas się podnieść i wyjść odważnie naprzeciw wrogom…
Czytaj dalej >>>

Potrzebujemy pomocy



Newsletter

Po zapisaniu się do Newslettera otrzymasz od nas 3 prezenty:
1) 15 tekstów liturgicznych, modlitw i pieśni (łac. i pol.)
2) encyklikę Piusa X "Pascendi dominici gregis"
3) encyklikę Benedykta XVI "Deus caritas est".

Czytelnia

Wyszukaj na stronie

Newsletter

To co najważniejsze prześlemy na Twój e-mail!